To, że dziecko nie uraduje się na widok kanapki, nie znaczy, że jest niewdzięczne. Matka daje czasem dziecku rzeczy, które nie są mu niezbędne. Dla przykładu, matka codziennie przygotowuje dziecku śniadanie do szkoły i z satysfakcją czeka, aż dziecko powie, że było przepyszne.
Czasem zdarza się jednak tak, że dziecko przyniesie śniadanie do domu, bo wolało zjeść coś w szkolnym sklepiku czy stołówce, spędzając przy tym czas z rówieśnikami. Czy wtedy matka powinna być rozczarowana, że dziecko nie zjadło jej jedzenia? Może być jej trochę przykro, ale przecież matka często robiła tak samo swojej mamie, a to jest przecież naturalne. Nie można oczekiwać od dziecka bezgranicznego poświęcenia w każdej możliwej kwestii, bo to przecież tylko dziecko.